Dzisiejszy post będzie o mojej nowej klasie.
W tym roku poszłam do gimnazjum.
Ale młoda, powiedzą niektórzy. Okey, sama twierdzę, że jestem młoda. Ale cieszę się tym. Już teraz czasami wspominam jak fajnie było kiedy byłam małym dzieckiem. Te chwilę kiedy nie martwiłam się o jutro, o lekcje, o szkołę. Kiedy jedynym problemem był święty Mikołaj, który nie przyszedł do mnie, tylko zostawił prezenty pod choinką. Chciałabym do tego wrócić, ale zostały mi tylko niesamowite wspomnienia.
Kiedy parę lat później stałam przy tablicy w gimnazjum i zobaczyłam nieznane nazwiska pod i nad moim nie czułam nic. Naprawdę. Ta mieszanka nieznanego, ciekawej przygody a trochę nawet strachu, wyzerowała się i nie czułam nic. Połączyli nas z dwóch innych szkół. Pierwsze spotkania z wychowawcą i pierwsze wrażenia o klasie, jako o osobach.
Następny dzień, środa. Pierwsze dwie przerwy spędzał każdy przy osobach z podstawówki. Przy tych, których już znał. I przełomowy moment. Trzecia przerwa, kiedy Roka (kojarzycie? XD) podeszła do jednego chłopaka i się przedstawiła. Niestety źle usłyszała (kochana idiotka) i już, gotowe. Trzecia przerwa, pierwszego dnia w szkole i chłopak ma przezwisko.
Z Sebastiana, zrobiła Bogusia. Ale muszę przyznać, chłopak przyjął to na klatę i zaakceptował. Potem poszło już z górki.
Pierwsza wycieczka, ale wszystkich pierwszych klas (I a, b, c i d) (tak nawiasem mówiąc jestem w I c)
Pierwsza wspólna akcja (góra grosza, na której zajęliśmy 2 miejsce....od końca)
I na mikołajki (opóźniona) wycieczka do Radomia. Właśnie na niej, poczułam, że nie ma już dwóch innych klas, połączonych w jedną. Z Watraszewa i Sułkowic jesteśmy jedną klasą, I c. I to jest naprawdę niesamowite. Posłuchać jak wszyscy się wspólnie śmieją, żartują. I dopiero teraz, po trzech, czterech miesiącach jesteśmy jedną klasą.
piątek, 11 grudnia 2015
Potrzeba trzech miesięcy
czwartek, 10 grudnia 2015
Spotkanie autorskie - Aleksander Doba
Aleksander Doba– polski podróżnik, kajakarz, zdobywca i odkrywca. Dzięki internetowemu głosowaniu na stronie National Geographic zdobył tytuł Podróżnika Roku 2015. Jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent (z Afryki do Ameryki Południowej) wyłącznie dzięki sile mięśni. Dwukrotny Złoty, Srebrny i Brązowy medalista Otwartych Akademickich Mistrzostw Polski w kajakarstwie górskim.
No, to tyle z suchych faktów. Ale teraz coś ode mnie. Aleksander Doba. Nazwisko może kiedyś obiło mi się o uszy, ale nie przywiązałam do niego większej uwagi.
A teraz, dzisiaj, wystarczyły dwie godziny spotkania autorskiego, żeby stał się moim wzorcem do naśladowania. Zawsze dążył do spełnienia marzeń, nie potrafił się poddać. Pełen werwy, której nie spodziewałam się po prawie 70-letnim mężczyźnie. Opowiadając o swoich wyprawach, zawsze rzucił jakimś żarcikiem, powodując śmiech publiczności. Zawsze wesoły, pełen życia.
Po wszystkim, można było podejść do niego z książką i poprosić o autograf.
Kiedy wreszcie nadeszła moja pora, położyłam ksiażkę na stoliku i na pytanie dla kogo? Odpowiedziałam:
-Dla Oli.
-A kto to? - Zapytał się Pan Doba
- No ja. - Nie byłam pewna, o co chodzi
- No to musimy się odpowiednio przywitać. - Mówiąc to wstał i przytulił mnie. - Jakby była na sali jakaś Aleksandra lub Aleksander, to po autograf idą bez kolejki. - oczywiście nie było nikogo oprócz mnie.
Opuszczałam bibliotekę trzymając w rękach ksiażkę a w głowie pełno wspomnień.
Naprawdę jestem wdzięczna losowi, że mogłam poznać Olka Dobę. Były to najlepsze 2 godziny mojego życia.i
No, to tyle z suchych faktów. Ale teraz coś ode mnie. Aleksander Doba. Nazwisko może kiedyś obiło mi się o uszy, ale nie przywiązałam do niego większej uwagi.
A teraz, dzisiaj, wystarczyły dwie godziny spotkania autorskiego, żeby stał się moim wzorcem do naśladowania. Zawsze dążył do spełnienia marzeń, nie potrafił się poddać. Pełen werwy, której nie spodziewałam się po prawie 70-letnim mężczyźnie. Opowiadając o swoich wyprawach, zawsze rzucił jakimś żarcikiem, powodując śmiech publiczności. Zawsze wesoły, pełen życia.
Po wszystkim, można było podejść do niego z książką i poprosić o autograf.
Kiedy wreszcie nadeszła moja pora, położyłam ksiażkę na stoliku i na pytanie dla kogo? Odpowiedziałam:
-Dla Oli.
-A kto to? - Zapytał się Pan Doba
- No ja. - Nie byłam pewna, o co chodzi
- No to musimy się odpowiednio przywitać. - Mówiąc to wstał i przytulił mnie. - Jakby była na sali jakaś Aleksandra lub Aleksander, to po autograf idą bez kolejki. - oczywiście nie było nikogo oprócz mnie.
Opuszczałam bibliotekę trzymając w rękach ksiażkę a w głowie pełno wspomnień.
Naprawdę jestem wdzięczna losowi, że mogłam poznać Olka Dobę. Były to najlepsze 2 godziny mojego życia.i
Mój wielki powrót
Hey, kiedyś wzięła mnie ochota na napisanie jakiegoś imagina i wyszło takie cuś xD tak patrząc na to moim krytycznym okiem to nie wyszło wcale tak źle xD
No i słowo do Dominisi mojej cziki (wiem, że to czytasz słońce xD ) skomentuj xD ;*
* (T.I) pov *
Wracałam do domu około północy. Mój kochany (czujecie ten sarkazm?) szef po raz kolejny kazał mi zamykać restaurację.
Gdy mocniej zawiał wiatr, szczelniej opatuliłam się płaszczem i zaciągnęłam niżej, na uszy, czapkę. Była jesień, moja ulubiona pora roku. Kocham siadać w parku na ławce i przyglądać się całej gamie barw na drzewach. Od wszelakich odcieni żółci przez zieleń do brązów. No ale w nocy nie wyglądało to już tak ładnie. Zwłaszcza, że parę godzin temu przez Londyn przeszła ulewa.
Postanowiłam przejść bocznymi uliczkami, aby szybciej być już w domu. Nagle jakieś wąskie drzwi otworzyły się gwałtownie, przez co prawie dostałam w głowę. Uratował mnie tylko mój genialny refleks. No dobra... Ściemniam. Refleks mam do dupy. Uratował mnie dzwonek nad drewnianą powłoką. Chociaż słuch mam w pożądku.
Z drzwi wytoczyła się jakaś postać. W świetle lampy stojącej kilka metrów dalej widziałam jak na lekko chwiejnych nogach opiera się o ścianę i bierze kilka wdechów. Mężczyzna odchylił głowę do tyłu i nagle... stracił przytomność. Tak nagle upadł na zimny chodnik.
Potrzebowałam tylko kilku sekund na oprzytomnienie i błyskawicznie znalazłam się przy nieznajomym. Podwinęłam rękawy w jego jeansowej kurtce i znieruchomiałam.
O niee, panie Tomlinson. Nie tak się będziemy bawić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stałam w kuchni robiąc jajecznicę dla Louisa i siebie. Schyliłam się po cukier, aby posłodzić herbatę, do niższej półki i złapałam za plecy. Strasznie bolą, no ale nie dziwne, jak całą noc, do dobra pół nocy, spędziłam śpiąc na kanapie. Co stało się wczoraj? Jak poznałam, że chłopak z ulicy to Tomlinson? To proste i oczywiste.
Narażając swoje życie (znowu sarkazm) dociągnęłam Louisa do mnie, do domu. Ułożyłam go w moim pokoju, co przy okazji było strasznym błędem. Pamiętajcie. Jak znajdziecie jakiąś osobę na zimnie i wpadniecie na pomysł zaproszenia, (ewentualnie) przeniesienia jej do siebie, to połóżcie ją na kanapie. No ale wracając do naszej gwiazdy, strasznie się schlała. Z tego co wiem to jajecznica jest najlepsza na kaca, więc chcę mu pomóc wytrzeźwieć. Przynajmniej tyle mogę zrobić.
* Louis pov *
Pierwsze i czym pomyślałem gdy tylko otworzyłem oczy to ,,Wody, tabletki na kaca, cokolwiek."
O dziwo gdy spojrzałem w prawo zobaczyłem na szafce małą butelkę wody i... czy to są tabletki na kaca? Boże, nie wiem gdzie jestem ale jeżeli gdzieś w okolicach nieba to dzięki ci za wszystko.
Wyciągnąłem rękę po wodę i właśnie w tej chwili otworzyły się drzwi i upewniłem się, że jestem w niebie. Do pokoju wszedł na palcach jebany anioł. No kurwa to nie może być istota żywa. Długie, lekko kręcone włosy sięgały do pasa mojego anioła.
Mojego? Louis ty baranie ona nie jest twoja. No ale mój anioł...
Jej ciepłe brązowe oczy patrzyły na mnie uważnie. Czy wspominałem już, że była ubrana w luźną, białą sukienkę przed kolana? Jeżeli nie to już wiecie.
- Obudziłeś się już. - szepnęła. Nie wiem czemu to zrobiła, ale jeszcze bardzie mnie oczarowała. Może wie jakie to uczucie bycie kompletnie skacowanym? - Tutaj masz ciuchy mojego brata. Wyjechał na studia, więc możesz nosić. Po prawo jest łazienka - wskazała ręką na drzwi - tutaj mam też ręcznik. Na szafce stoi woda i coś na kaca. Skorzystaj i zejdź na dół. Robię śniadanie.
Pokiwałem jedynie głową. Kurde co jest z tobą Tomlinson? Przed tobą stoi piękna dziewczyna, a ty nie potrafisz gęby otworzyć?
Mój anioł odwrócił się i wyszedł, a ja skierowałem się do pokazanych drzwi, wcześniej wypijając całą wodę i popijając tabletki.
Dobra, czas się ogarnąć i pokazać dziewczynie, że nie jestem takim gównem na jakie wyglądam po dzisiejszej nocy.
* (T.I) pov *
Zeszłam na dół i postawiłam talerze na stole. Zalałam herbatę i czekając aż się zaparzy, myślałam nad tym co mu powiedzieć. Jeszcze 10 minut temu chciałam na niego nawrzeszczeć i może przemówić mu do rozsądku, ale... on wyglądał tak niewinnie. Zastanawiam się jak te szmatławce mogły tak potraktować normalnego człowieka. Zero prywatności.
Z moich myśli wyrwały mnie kroki na schodach. Wyjęłam torebki z herbatą i wyrzuciłam do kosza jednocześnie pokazując Louisowi krzesło, aby usiadł. Parę sekund później zajęłam swoje miejsce naprzeciwko niego.
- Nie znam cię w ogóle, a ty mi pomagasz. Czemu?
- Jestem (T.I). Musimy poważnie pogadać. Nie cię ci prawić kazań, ani nic z tych rzeczy po prostu dowiedzieć się czemu to zrobiłeś?
- Jak dużo widziałaś? - zapytał się Louis nie patrząc na mnie, grzebiąc widelcem w jajecznicy, którą mu przygotowałam.
- Wystarczająco dużo, aby powiedzieć Ci, że jesteś popieprzonym hujem, który daje sobie w żyłę za plecami kolegów z zespołu, który nie radzi sobie z życiem. Ale... jednocześnie wiem o tobie tak mało, że nie mam prawa cię oceniać. - na moje słowa jego głowa zaczęła się unosić i wreszcie na mnie spojrzał. - Nigdy nie oceniam po pozorach, albo głupich plotkach. A na twój temat ostatnio nie da się wypowiedzieć nie korzystając z jednego lub drugiego. - ostatnie zdania odpowiedziałam szeptem patrząc w jego niesamowite błękitne oczy. Oczarowała mnie ich głębia. Okey, od dzisiaj mam już swój ulubiony kolor.
* Louis pov *
Szczerze? Nie spodziewałem się, że tak zareaguje. Dla niej jestem przecież obcym człowiekiem. No dobra... może nie tak obcym. Jestem przecież sławny, no ale większość wymyślałaby już nie stworzone historie, albo co gorsza skontaktowała się z VIVĄ, czy innym szmatławcem. Jeszcze jej ostatnie słowa ,,Nigdy nie oceniam po pozorach, albo głupich plotkach. A na twój temat ostatnio nie da się wypowiedzieć nie korzystając z jednego lub drugiego." sprawiły, że postanowiłem wszystko jej opowiedzieć. Zacząłem od podpisanego kontraktu z Modestem, potem wyjaśniłem, że te wszystkie plotki to tylko dlatego, by wzbudzić zainteresowanie nami. A od kiedy odszedł Zayn, przyczypili się do mnie. Więc puścili plotkę o tym, że zostanę ojcem, że płakałem na koncercie.
- Nawet nie wiesz, jak boli słuchanie, czytanie o tym, że fanki odejdą jeżeli to dziecko to prawda. Dopiero teraz zacząłem myśleć nad tym, że nigdy nie będę mógł założyć normalnej rodziny. Fanki są przyzwyczajone do statusu zaręczonego, ale nie zamężnego. A dziecko? Jeżeli tak dalej pójdzie to będą mu życzyć śmierci. - tym razem znowu skończyłem gapiąc się stół. Nagle koło talerza kapnęła kropla, zaraz następna, i następna. (T.I) widząc co się że mną dzieje okrążyła stół, i usiadła mi na kolanach jednocześnie się we mnie wtulając. Z początku byłem zdziwiony, ale natychmiast objąłem mojego anioła.
- Nie martw się. Jakoś się ułoży. - szepnęła mi do ucha.
- Jeżeli będziesz ze mną wszystko się ułoży. - Odpowiedziałem tym samym tonem.
- A chcesz tego? - Jej oczy odnalazły moje.
- Jak niczego innego.
Zamiast odpowiedzi dostałem całusa, którego momentalnie pogłębiłem.
Co z tego, że znam ją bardzo krótko? Mam ją dla siebie i nikomu nie oddam. Wiem, samolub ze mnie, ale co tam.
No i słowo do Dominisi mojej cziki (wiem, że to czytasz słońce xD ) skomentuj xD ;*
* (T.I) pov *
Wracałam do domu około północy. Mój kochany (czujecie ten sarkazm?) szef po raz kolejny kazał mi zamykać restaurację.
Gdy mocniej zawiał wiatr, szczelniej opatuliłam się płaszczem i zaciągnęłam niżej, na uszy, czapkę. Była jesień, moja ulubiona pora roku. Kocham siadać w parku na ławce i przyglądać się całej gamie barw na drzewach. Od wszelakich odcieni żółci przez zieleń do brązów. No ale w nocy nie wyglądało to już tak ładnie. Zwłaszcza, że parę godzin temu przez Londyn przeszła ulewa.
Postanowiłam przejść bocznymi uliczkami, aby szybciej być już w domu. Nagle jakieś wąskie drzwi otworzyły się gwałtownie, przez co prawie dostałam w głowę. Uratował mnie tylko mój genialny refleks. No dobra... Ściemniam. Refleks mam do dupy. Uratował mnie dzwonek nad drewnianą powłoką. Chociaż słuch mam w pożądku.
Z drzwi wytoczyła się jakaś postać. W świetle lampy stojącej kilka metrów dalej widziałam jak na lekko chwiejnych nogach opiera się o ścianę i bierze kilka wdechów. Mężczyzna odchylił głowę do tyłu i nagle... stracił przytomność. Tak nagle upadł na zimny chodnik.
Potrzebowałam tylko kilku sekund na oprzytomnienie i błyskawicznie znalazłam się przy nieznajomym. Podwinęłam rękawy w jego jeansowej kurtce i znieruchomiałam.
O niee, panie Tomlinson. Nie tak się będziemy bawić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stałam w kuchni robiąc jajecznicę dla Louisa i siebie. Schyliłam się po cukier, aby posłodzić herbatę, do niższej półki i złapałam za plecy. Strasznie bolą, no ale nie dziwne, jak całą noc, do dobra pół nocy, spędziłam śpiąc na kanapie. Co stało się wczoraj? Jak poznałam, że chłopak z ulicy to Tomlinson? To proste i oczywiste.
Narażając swoje życie (znowu sarkazm) dociągnęłam Louisa do mnie, do domu. Ułożyłam go w moim pokoju, co przy okazji było strasznym błędem. Pamiętajcie. Jak znajdziecie jakiąś osobę na zimnie i wpadniecie na pomysł zaproszenia, (ewentualnie) przeniesienia jej do siebie, to połóżcie ją na kanapie. No ale wracając do naszej gwiazdy, strasznie się schlała. Z tego co wiem to jajecznica jest najlepsza na kaca, więc chcę mu pomóc wytrzeźwieć. Przynajmniej tyle mogę zrobić.
* Louis pov *
Pierwsze i czym pomyślałem gdy tylko otworzyłem oczy to ,,Wody, tabletki na kaca, cokolwiek."
O dziwo gdy spojrzałem w prawo zobaczyłem na szafce małą butelkę wody i... czy to są tabletki na kaca? Boże, nie wiem gdzie jestem ale jeżeli gdzieś w okolicach nieba to dzięki ci za wszystko.
Wyciągnąłem rękę po wodę i właśnie w tej chwili otworzyły się drzwi i upewniłem się, że jestem w niebie. Do pokoju wszedł na palcach jebany anioł. No kurwa to nie może być istota żywa. Długie, lekko kręcone włosy sięgały do pasa mojego anioła.
Mojego? Louis ty baranie ona nie jest twoja. No ale mój anioł...
Jej ciepłe brązowe oczy patrzyły na mnie uważnie. Czy wspominałem już, że była ubrana w luźną, białą sukienkę przed kolana? Jeżeli nie to już wiecie.
- Obudziłeś się już. - szepnęła. Nie wiem czemu to zrobiła, ale jeszcze bardzie mnie oczarowała. Może wie jakie to uczucie bycie kompletnie skacowanym? - Tutaj masz ciuchy mojego brata. Wyjechał na studia, więc możesz nosić. Po prawo jest łazienka - wskazała ręką na drzwi - tutaj mam też ręcznik. Na szafce stoi woda i coś na kaca. Skorzystaj i zejdź na dół. Robię śniadanie.
Pokiwałem jedynie głową. Kurde co jest z tobą Tomlinson? Przed tobą stoi piękna dziewczyna, a ty nie potrafisz gęby otworzyć?
Mój anioł odwrócił się i wyszedł, a ja skierowałem się do pokazanych drzwi, wcześniej wypijając całą wodę i popijając tabletki.
Dobra, czas się ogarnąć i pokazać dziewczynie, że nie jestem takim gównem na jakie wyglądam po dzisiejszej nocy.
* (T.I) pov *
Zeszłam na dół i postawiłam talerze na stole. Zalałam herbatę i czekając aż się zaparzy, myślałam nad tym co mu powiedzieć. Jeszcze 10 minut temu chciałam na niego nawrzeszczeć i może przemówić mu do rozsądku, ale... on wyglądał tak niewinnie. Zastanawiam się jak te szmatławce mogły tak potraktować normalnego człowieka. Zero prywatności.
Z moich myśli wyrwały mnie kroki na schodach. Wyjęłam torebki z herbatą i wyrzuciłam do kosza jednocześnie pokazując Louisowi krzesło, aby usiadł. Parę sekund później zajęłam swoje miejsce naprzeciwko niego.
- Nie znam cię w ogóle, a ty mi pomagasz. Czemu?
- Jestem (T.I). Musimy poważnie pogadać. Nie cię ci prawić kazań, ani nic z tych rzeczy po prostu dowiedzieć się czemu to zrobiłeś?
- Jak dużo widziałaś? - zapytał się Louis nie patrząc na mnie, grzebiąc widelcem w jajecznicy, którą mu przygotowałam.
- Wystarczająco dużo, aby powiedzieć Ci, że jesteś popieprzonym hujem, który daje sobie w żyłę za plecami kolegów z zespołu, który nie radzi sobie z życiem. Ale... jednocześnie wiem o tobie tak mało, że nie mam prawa cię oceniać. - na moje słowa jego głowa zaczęła się unosić i wreszcie na mnie spojrzał. - Nigdy nie oceniam po pozorach, albo głupich plotkach. A na twój temat ostatnio nie da się wypowiedzieć nie korzystając z jednego lub drugiego. - ostatnie zdania odpowiedziałam szeptem patrząc w jego niesamowite błękitne oczy. Oczarowała mnie ich głębia. Okey, od dzisiaj mam już swój ulubiony kolor.
* Louis pov *
Szczerze? Nie spodziewałem się, że tak zareaguje. Dla niej jestem przecież obcym człowiekiem. No dobra... może nie tak obcym. Jestem przecież sławny, no ale większość wymyślałaby już nie stworzone historie, albo co gorsza skontaktowała się z VIVĄ, czy innym szmatławcem. Jeszcze jej ostatnie słowa ,,Nigdy nie oceniam po pozorach, albo głupich plotkach. A na twój temat ostatnio nie da się wypowiedzieć nie korzystając z jednego lub drugiego." sprawiły, że postanowiłem wszystko jej opowiedzieć. Zacząłem od podpisanego kontraktu z Modestem, potem wyjaśniłem, że te wszystkie plotki to tylko dlatego, by wzbudzić zainteresowanie nami. A od kiedy odszedł Zayn, przyczypili się do mnie. Więc puścili plotkę o tym, że zostanę ojcem, że płakałem na koncercie.
- Nawet nie wiesz, jak boli słuchanie, czytanie o tym, że fanki odejdą jeżeli to dziecko to prawda. Dopiero teraz zacząłem myśleć nad tym, że nigdy nie będę mógł założyć normalnej rodziny. Fanki są przyzwyczajone do statusu zaręczonego, ale nie zamężnego. A dziecko? Jeżeli tak dalej pójdzie to będą mu życzyć śmierci. - tym razem znowu skończyłem gapiąc się stół. Nagle koło talerza kapnęła kropla, zaraz następna, i następna. (T.I) widząc co się że mną dzieje okrążyła stół, i usiadła mi na kolanach jednocześnie się we mnie wtulając. Z początku byłem zdziwiony, ale natychmiast objąłem mojego anioła.
- Nie martw się. Jakoś się ułoży. - szepnęła mi do ucha.
- Jeżeli będziesz ze mną wszystko się ułoży. - Odpowiedziałem tym samym tonem.
- A chcesz tego? - Jej oczy odnalazły moje.
- Jak niczego innego.
Zamiast odpowiedzi dostałem całusa, którego momentalnie pogłębiłem.
Co z tego, że znam ją bardzo krótko? Mam ją dla siebie i nikomu nie oddam. Wiem, samolub ze mnie, ale co tam.
czwartek, 9 lipca 2015
Bożesz ty mój... ale nudy
Bożesz ty mój... Ale nudy. Co roku w wakacje przeżywam to samo. Nudy, nudy i jeszcze raz nudy, ale czasem z tych nudów może powstać coś super. I tak miałam tydzień temu. Bawiłam się z wujkiem Google znalazłam coś mega, super zajebiaszczego xD Otóż moi drodzy. Gdy wpiszecie w google ,,One Direction lyrics" wyskoczą wam takie rysunki/zdjęcia. Nwm jak to nazwać:
Ogólnie możecie napisać ,,One Direction..." albo tytuł piosenki i na końcu lyrics np.
,,Strong lyrics "
A jak chcieli byście jakieś czarno białe zdjęcia, takie no wiecie... przygnębiające to wystarczy wpisać "Black and white photo"
~~∆~~∆~~∆~~∆~~∆~~∆~~∆
Malinka
sobota, 4 lipca 2015
Młoda
Dzisiaj moja mama od południa chodzi nadąsana, zła. I czasem mam wrażenie, że ubrana dzisiaj przez nią żółta bluzka w czarne paski ma ostrzegać przed niebezpieczeństwem i ,,mówić" np. ,,Uwaga jestem zła " albo ,,Nie podchodź bo pogryzę".
Moja siostra, przezwisko siora, młoda lub po prostu Jula, podchodzi do mamy, która przebiera truskawki i pyta:
- Co robisz?
- Bawię się - pada odpowiedź. Taaa. Moja mama bardzo dobrze posługuje się sarkazmem. Z resztą, po kimś to musiałam przejąć.
Chwilowa cisza. Młoda zastanawia się czy warto ciągnąć rozmowę dalej i czy jest to konieczne, bo przecież przed podejściem nie skonsultowała się z lekarzem, ani farmaceutą.
- A w co?
I w tym momencie, nawet jeśli jest to niebezpieczne, parskam na śmiechem. Mama już też nie wytrzymała i zaśmiała się zaraz po mnie. Cóż, nie dziwię jej się. Oprócz mego czarnego pasa w sarkaźmie, posiadam również bardzo zaraźliwy śmiech. I tym sposobem dzisiaj wszystko wróciło do normy. I pomyśleć, że to przez jedno niewinne pytanie:
- A w co?
Moja siostra, przezwisko siora, młoda lub po prostu Jula, podchodzi do mamy, która przebiera truskawki i pyta:
- Co robisz?
- Bawię się - pada odpowiedź. Taaa. Moja mama bardzo dobrze posługuje się sarkazmem. Z resztą, po kimś to musiałam przejąć.
Chwilowa cisza. Młoda zastanawia się czy warto ciągnąć rozmowę dalej i czy jest to konieczne, bo przecież przed podejściem nie skonsultowała się z lekarzem, ani farmaceutą.
- A w co?
I w tym momencie, nawet jeśli jest to niebezpieczne, parskam na śmiechem. Mama już też nie wytrzymała i zaśmiała się zaraz po mnie. Cóż, nie dziwię jej się. Oprócz mego czarnego pasa w sarkaźmie, posiadam również bardzo zaraźliwy śmiech. I tym sposobem dzisiaj wszystko wróciło do normy. I pomyśleć, że to przez jedno niewinne pytanie:
- A w co?
piątek, 19 czerwca 2015
Poznajmy dziewczyny ♥♥
Uwielbiam naszego wychowawcę. Na lekcji rozmawiamy o szkole, gimnazjum, liceum i nagle Werka pyta:
- Czy to prawda, że studia to najlepszy czas?
- Zależy cz masz twardą głowę do picia xD
Tak dla wyjaśnienia Werka (Weronika) i Roksi (Roksana) to moje BFF. Werka jest zakochana w 1D na zabój i chciałabym napisac, że jest brunetką, ale włosy w niewyjaśniony sposób jej pojaśniały i delikatnie mówiąc jest lekko ruda xD za to Roka jest blondynką. Gdybym napisała, że jest nieśmiała byłby to wielki błąd. Potrafi krzyknąć jakąś kompletną bzdurę do obcego człowieka, a ją się potem wstydzę xD ale i tak je koffam ♥♥♥♥♥♥
- Czy to prawda, że studia to najlepszy czas?
- Zależy cz masz twardą głowę do picia xD
Tak dla wyjaśnienia Werka (Weronika) i Roksi (Roksana) to moje BFF. Werka jest zakochana w 1D na zabój i chciałabym napisac, że jest brunetką, ale włosy w niewyjaśniony sposób jej pojaśniały i delikatnie mówiąc jest lekko ruda xD za to Roka jest blondynką. Gdybym napisała, że jest nieśmiała byłby to wielki błąd. Potrafi krzyknąć jakąś kompletną bzdurę do obcego człowieka, a ją się potem wstydzę xD ale i tak je koffam ♥♥♥♥♥♥
środa, 17 czerwca 2015
I'm sorry
Hejka. Wiem, kolejny raz przepraszam, ale ostatnio dość ddużo się działo. Pięciodniowa w wycieczka do Kampinoskiego Parku Narodowego, miesiąc później nad morze z całą klasą. Wyszły niezwykłe zdjęcia XD Pomijając to, że na pięć dni tylko trzy byłam na piasku, w wodzie, było super, extra cudownie, BOMBAstycznie.
Do tego miałam dziadowy telefon, który nie chciał się logować, a teraz dostałam od kolegi całkiem nowy, szybki i wydaje mi się, że posty będą częściej.
Do tego miałam dziadowy telefon, który nie chciał się logować, a teraz dostałam od kolegi całkiem nowy, szybki i wydaje mi się, że posty będą częściej.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Zdrowe odżywianie
Co do zdjęcia, to z internetu, żebyście nie pomyśleli, że to my jesteśmy tacy utalentowani ;-)
Konkurs
Gdy dowiedziałam się, że w naszej szkole organizowany jest konkurs fotograficzny pierwsze co przyszło mi na myśl to "muszę wsiąść w nim udział". Dlaczego? Ponieważ robienie zdjęć to moje hobby. Najczęściej fotografuję przyrodę. Kwiaty, drzewa, zwierzęta... Temat konkursu akurat mi odpowiadał "Szukamy wiosny".
Wybraliśmy się więc całą rodziną do dziadków i tam wspólnie ruszyliśmy do lasu. Wszyscy szukaliśmy przebiśniegów, pierwszych pączków na drzewach, jakiegokolwiek znaku, że wiosna powoli budzi się do życia.
I znaleźliśmy. Bazie, kwiaty, borówki, które miały swoje pierwsze owoce, nawet mrowisko, pełne gotowych do pracy przez cały rok, mrówek.
I opłacało się. Zajęłam pierwsze miejsce, chociaż nie powinno to być dla mnie zdziwieniem, bo tylko ja wzięłam udział ;-)
Tak na marginesie dodam tylko, że nagroda za I (i jedyne miejsce) jest super. Nie na co dzień dostaje się za wygranie w konkursie MP4.
Zdjęcia podam wam później.
Wybraliśmy się więc całą rodziną do dziadków i tam wspólnie ruszyliśmy do lasu. Wszyscy szukaliśmy przebiśniegów, pierwszych pączków na drzewach, jakiegokolwiek znaku, że wiosna powoli budzi się do życia.
I znaleźliśmy. Bazie, kwiaty, borówki, które miały swoje pierwsze owoce, nawet mrowisko, pełne gotowych do pracy przez cały rok, mrówek.
I opłacało się. Zajęłam pierwsze miejsce, chociaż nie powinno to być dla mnie zdziwieniem, bo tylko ja wzięłam udział ;-)
Tak na marginesie dodam tylko, że nagroda za I (i jedyne miejsce) jest super. Nie na co dzień dostaje się za wygranie w konkursie MP4.
Zdjęcia podam wam później.
piątek, 17 kwietnia 2015
Cinderella 2015
Kopciuszek, do tej pory kojarzył mi się z bajką dla dzieci. Jakoś na początku spotkałam się z koleżanką. Leżąc na łóżku, jedząc pizzę oglądałyśmy telewizję. Traf chciał, ze leciał akurat kopciuszek. Ten oryginalny, animowany, stary jak świat.
Jako, że to my, musiałyśmy komentować. Wy pewnie też nie raz, nie dwa oglądaliście w ten sposób filmy.
- "Ale ona ma włosy z rana."
- "Ejj. Te ptaki wylały jej na głowę wodę, a włosy wyglądają tak samo jak wcześniej."
- "Ponoć tylko 2% ludzi na świecie ma zielone oczy. A tu patrz! Już trzecia osoba z głównych bohaterów ma takie." (Swoją drogą to prawda. Oglądając filmy, w każdym znajdzie się choć jedna osoba z zielonymi oczami.)
- "Ta jasneeee. Szklane pantofelki? Przecież szkło jest takie kruche."
- "No ja przepraszam bardzo, ale mi jak upadnie szklanka to biegnię po odkurzacz. A tutaj proszę! Zbiega, rozumiesz? ZBIEGA ze schodów, spada jej z nogi pantofelek i się nie tłucze? To już przesada."
- "Ci ludzie z Disney'a to mają wyobraźnię. Pozazdrościć."
No mniej, więcej tak wyglądała nasza rozmowa przy filmie xD
Ale. Wracając do tematu. Do tej pory Kopciuszek kojarzył mi się z bajką dla dzieci. Do 1 kwietnia, gdy ktoś powiedział "Kopciuszek" pierwsze co to, wyobrażałam sobie tą blondynkę z bajki animowanej.
Po napisanym rano teście, około 19.00 siedziałyśmy już z mamą w sali 11 kina na Ursynowie. Wybrałyśmy się właśnie na "Kopciuszka". Film się zaczął a ja już przy pierwszych scenach, kiedy to mama Kopciuszka umiera, uroniłam nie jedną łzę. Głównych bohaterów może nie grają jakieś wielkie gwiazdy Hollywood, ale film bardzo mi się podobał. Szczególnie piosenki były niesamowite. Około 30 utworów skomponowanych przez Patricka Dayel'a. DOKŁADNE informacje o muzyce do ekranizacji bajki.
Podpowiem tylko tyle, że ostatnia piosenka (przy napisach końcowych) to "Strong" - Senna Rele (link)
a kołysanka śpiewana przez mamę kopciuszka to "Lavender's blue" - Laura Wright (link)
Tak poza tym film śmieszny, niekiedy wzruszający. Bardzo gorąco polecam obejrzeć. Zwłaszcza, ze jest już w internecie, ale cichosza. Ja nic nie wiem ;-)
∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞
Jako, że to my, musiałyśmy komentować. Wy pewnie też nie raz, nie dwa oglądaliście w ten sposób filmy.
- "Ale ona ma włosy z rana."
- "Ejj. Te ptaki wylały jej na głowę wodę, a włosy wyglądają tak samo jak wcześniej."
- "Ponoć tylko 2% ludzi na świecie ma zielone oczy. A tu patrz! Już trzecia osoba z głównych bohaterów ma takie." (Swoją drogą to prawda. Oglądając filmy, w każdym znajdzie się choć jedna osoba z zielonymi oczami.)
- "Ta jasneeee. Szklane pantofelki? Przecież szkło jest takie kruche."
- "No ja przepraszam bardzo, ale mi jak upadnie szklanka to biegnię po odkurzacz. A tutaj proszę! Zbiega, rozumiesz? ZBIEGA ze schodów, spada jej z nogi pantofelek i się nie tłucze? To już przesada."
- "Ci ludzie z Disney'a to mają wyobraźnię. Pozazdrościć."
No mniej, więcej tak wyglądała nasza rozmowa przy filmie xD
Ale. Wracając do tematu. Do tej pory Kopciuszek kojarzył mi się z bajką dla dzieci. Do 1 kwietnia, gdy ktoś powiedział "Kopciuszek" pierwsze co to, wyobrażałam sobie tą blondynkę z bajki animowanej.
Po napisanym rano teście, około 19.00 siedziałyśmy już z mamą w sali 11 kina na Ursynowie. Wybrałyśmy się właśnie na "Kopciuszka". Film się zaczął a ja już przy pierwszych scenach, kiedy to mama Kopciuszka umiera, uroniłam nie jedną łzę. Głównych bohaterów może nie grają jakieś wielkie gwiazdy Hollywood, ale film bardzo mi się podobał. Szczególnie piosenki były niesamowite. Około 30 utworów skomponowanych przez Patricka Dayel'a. DOKŁADNE informacje o muzyce do ekranizacji bajki.
Podpowiem tylko tyle, że ostatnia piosenka (przy napisach końcowych) to "Strong" - Senna Rele (link)
a kołysanka śpiewana przez mamę kopciuszka to "Lavender's blue" - Laura Wright (link)
Tak poza tym film śmieszny, niekiedy wzruszający. Bardzo gorąco polecam obejrzeć. Zwłaszcza, ze jest już w internecie, ale cichosza. Ja nic nie wiem ;-)
∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞ ∞
niedziela, 5 kwietnia 2015
Zawaliłam, wiem
Hej :-)
Długo nie pisałam, wiem, ale ostatnio strasznie dużo się dzieje. Odejście Zayn'a z One Direction, ten cały Naughty Boy, mój test szóstoklasisty, święta. Na każdy z tych tematów chciałam napisać osobną notkę, ale... zabrakło mi czasu i chyba już tego nie zrobię. Ewentualnie krótką notkę o Naughty Boy'u i teście.
Teraz, kiedy dorwałam się do laptopa ( siostra u babci :-D ) chciałabym złożyć Wam serdecznie życzenia z okazji świąt Wielkiej Nocy. Nie chcę wklejać wierszyka z internetu, więc tak krótko, bez ładu i składu, ale od serca. Dużo, duuużo miłości, radości w życiu, zdrowia i czego tam sobie zażyczycie.
Nie jestem pewna, ale...
chyba znowu zacznę pisać bloga. Jakoś w styczniu zaczęłam, napisałam może z trzy, cztery posty i usunęłam bloga. Nie byłam w stanie się wyrobić. Rzadko kiedy mogłam dostać laptopa w swoje ręce. Teraz wpadłam na pewien pomysł. Usunę wcześniejsze posty, zostawię tylko prolog (bo według mnie wyszedł on zajebisty) i w wolnej chwili będę pisała rozdziały, ale ich nie dodawała. Dopiero pod koniec, lub gdy skończę opowiadanie zacznę je publikować. Mam nadzieję, że tym razem dotrwam do końca :-)
Jeszce raz wszystkiego dobrego i do zobaczonka.
Długo nie pisałam, wiem, ale ostatnio strasznie dużo się dzieje. Odejście Zayn'a z One Direction, ten cały Naughty Boy, mój test szóstoklasisty, święta. Na każdy z tych tematów chciałam napisać osobną notkę, ale... zabrakło mi czasu i chyba już tego nie zrobię. Ewentualnie krótką notkę o Naughty Boy'u i teście.
Teraz, kiedy dorwałam się do laptopa ( siostra u babci :-D ) chciałabym złożyć Wam serdecznie życzenia z okazji świąt Wielkiej Nocy. Nie chcę wklejać wierszyka z internetu, więc tak krótko, bez ładu i składu, ale od serca. Dużo, duuużo miłości, radości w życiu, zdrowia i czego tam sobie zażyczycie.
Nie jestem pewna, ale...
chyba znowu zacznę pisać bloga. Jakoś w styczniu zaczęłam, napisałam może z trzy, cztery posty i usunęłam bloga. Nie byłam w stanie się wyrobić. Rzadko kiedy mogłam dostać laptopa w swoje ręce. Teraz wpadłam na pewien pomysł. Usunę wcześniejsze posty, zostawię tylko prolog (bo według mnie wyszedł on zajebisty) i w wolnej chwili będę pisała rozdziały, ale ich nie dodawała. Dopiero pod koniec, lub gdy skończę opowiadanie zacznę je publikować. Mam nadzieję, że tym razem dotrwam do końca :-)
Jeszce raz wszystkiego dobrego i do zobaczonka.
czwartek, 19 marca 2015
Korekta tekstu xD
Na początku ciekawostka. Wiecie, że 15 minut śmiechu jest równe 30 minutom brzuszków? Jeśli nie to teraz wiecie ;-)
Niedługo 1 kwietnia. Wtajemniczeni wiedzą, że wtedy (w Prima Aprilis, uważaj bo się pomylisz) piszę sprawdzian szóstoklasisty. Jakby nie patrzeć zostało niewiele czasu. Nauczyciele gonią do nauki, drukują różne ćwiczenia... Podczas wczorajszej lekcji J. Polskiego (a musicie wiedzieć, że lekcje z naszą nauczycielką od tego przedmiotu i są moimi ulubionymi. Zawsze jest dużo śmiechu. Pani Ola jest przezabawną ale i kiedy trzeba poważną osobą.) Więc... na czym to ja skończyłam? A tak! Podczas wczorajszej lekcji J. Polskiego dostaliśmy od nauczycielki kartkę z ćwiczeniami. Mieliśmy poprawić błędy językowe, stylistyczne, gramatyczne. Nic specjalnego (narazie!). Zaraz pod spodem przytoczę kilka najlepszych (ta ironia) według mnie tekstów. Pamiętajcie o ciekawostce. Dla lepszego efektu czytajcie głośno. Nie pożałujecie. Obiecuję.
Pochyłym drukiem zapisane są moje myśli podczas czytania tych ala "tekstów".
Tekst 1.
"Bilbo ostatnio urządzał przyjęcie. Było to bardzo udane przyjęcie. Wszyscy uczestniczy przyjęcia świetnie się bawili. Wielką atrakcją przyjęcia był pokaz sztucznych ogni. "
(W miarę proste. To tylko powtórzenia. Tu coś pozamieniamy, tu usuniemy i już tekst nadaje się do normalnego czytania.)
Tekst 2.
Nic specjalnego. Kilka powtórzeń i tyle. Za to tekst 3...
Tekst 3.
"Jak wracaliśmy z koloni z Zuchowej, było jeszcze parę godzin. Druhowie nam załatwili mecz, z jakąś drużyna z Rogowa graliśmy. W pierwszej połowie przegraliśmy 5:4. Później - graliśmy do 10 - wygraliśmy 10:8, a później się okazało, że to było GKS Rogów." (Jakby to było ważne. I weź tu człowieku to popraw!)
Tekst 4.
"Było to na wakacjach w moim pokoju. Spotkałem się z moim kolegą, który jest teraz 300 kilometrów stąd. Mój kolega powiedział, że "Wstawaj z łóżka! Jedziemy do Wieliczki!"
- Nie chce mi się - odpowiedziałem
Poszedłem po jakąś książkę. Wróciłem, a on wlazł na łóżko i zakazał mi na nie wchodzić. To ja się rzuciłem na niego i walnąłem go przypadkowo z łokcia. (Uwaga, uwaga! Najlepsze zdanie) Skończyło się na tym, że był ból szczęki. "(No po prostu rozwaliło mnie. Leże i nie wstaję.)
Tekst 7.
"Przyjaźń człowieka ze zwierzęciem (Najlepszy tekst ever)
Któregoś ranka koło Krakowa w pewnym domu mieszkał stary człowiek. Nazywał się Staszek był bardzo biedny i nie miał rodziny. Idealnym przyjacielem który go nie opuszczał był jego pies. Wabił się Reks był bardzo spokojny i posłuszny.
Bardzo często kiedy jego pan był smutny patrzył miłosiernie oczami i chciał mu pomóc lecz Reks mógł tylko odwzajemnić się panu miłością i posłuszeństwem.
Na spacery wychodzili razem (uwaga!) szukając pożywienia. (Trochę nie przemyślane bo przecież miał dom, ale wracając...) Spotkali się z życzliwością dobrych ludzi którzy dawali na pożywienie a Staszek mówił do ludzi - dziękuję.
Reks był tak przyzwyczajony gdy przechodził koło bloków mieszkalnych to nie wiedział w którym oknie mieszka (można mieszkać w oknie?) pani która mu daje pożywienie. (a skąd mógł wiedzieć?)
Za to był wdzięczny merdając ogonkiem. ( :-D ) Tydzień później Staszek zmarł (Też tak macie, że płaczecie ze śmiechu?) a Reks został bez właściciela. Pamiętał i tęsknił za swoim panem.
Bardzo to przeżył.
Później przygarnęła go pani która dawała mu jedzenie. (Super, c'nie?)
Po tych zadaniach i tekstach, których było jeszcze około 10 stwierdziłam, że nauczyciele to mają ciężki zawód.
PS. Wiecie, że jutro będę prowadzić lekcje z drugą klasą z okazji dnia wiosny? Tak się cieszę. Będę mogła im zadać pracę domową. Hahaha. Ja szatan. Zadać lekcje na weekend :-D
Niedługo 1 kwietnia. Wtajemniczeni wiedzą, że wtedy (w Prima Aprilis, uważaj bo się pomylisz) piszę sprawdzian szóstoklasisty. Jakby nie patrzeć zostało niewiele czasu. Nauczyciele gonią do nauki, drukują różne ćwiczenia... Podczas wczorajszej lekcji J. Polskiego (a musicie wiedzieć, że lekcje z naszą nauczycielką od tego przedmiotu i są moimi ulubionymi. Zawsze jest dużo śmiechu. Pani Ola jest przezabawną ale i kiedy trzeba poważną osobą.) Więc... na czym to ja skończyłam? A tak! Podczas wczorajszej lekcji J. Polskiego dostaliśmy od nauczycielki kartkę z ćwiczeniami. Mieliśmy poprawić błędy językowe, stylistyczne, gramatyczne. Nic specjalnego (narazie!). Zaraz pod spodem przytoczę kilka najlepszych (ta ironia) według mnie tekstów. Pamiętajcie o ciekawostce. Dla lepszego efektu czytajcie głośno. Nie pożałujecie. Obiecuję.
Pochyłym drukiem zapisane są moje myśli podczas czytania tych ala "tekstów".
Tekst 1.
"Bilbo ostatnio urządzał przyjęcie. Było to bardzo udane przyjęcie. Wszyscy uczestniczy przyjęcia świetnie się bawili. Wielką atrakcją przyjęcia był pokaz sztucznych ogni. "
(W miarę proste. To tylko powtórzenia. Tu coś pozamieniamy, tu usuniemy i już tekst nadaje się do normalnego czytania.)
Tekst 2.
Nic specjalnego. Kilka powtórzeń i tyle. Za to tekst 3...
Tekst 3.
"Jak wracaliśmy z koloni z Zuchowej, było jeszcze parę godzin. Druhowie nam załatwili mecz, z jakąś drużyna z Rogowa graliśmy. W pierwszej połowie przegraliśmy 5:4. Później - graliśmy do 10 - wygraliśmy 10:8, a później się okazało, że to było GKS Rogów." (Jakby to było ważne. I weź tu człowieku to popraw!)
Tekst 4.
"Było to na wakacjach w moim pokoju. Spotkałem się z moim kolegą, który jest teraz 300 kilometrów stąd. Mój kolega powiedział, że "Wstawaj z łóżka! Jedziemy do Wieliczki!"
- Nie chce mi się - odpowiedziałem
Poszedłem po jakąś książkę. Wróciłem, a on wlazł na łóżko i zakazał mi na nie wchodzić. To ja się rzuciłem na niego i walnąłem go przypadkowo z łokcia. (Uwaga, uwaga! Najlepsze zdanie) Skończyło się na tym, że był ból szczęki. "(No po prostu rozwaliło mnie. Leże i nie wstaję.)
Tekst 7.
"Przyjaźń człowieka ze zwierzęciem (Najlepszy tekst ever)
Któregoś ranka koło Krakowa w pewnym domu mieszkał stary człowiek. Nazywał się Staszek był bardzo biedny i nie miał rodziny. Idealnym przyjacielem który go nie opuszczał był jego pies. Wabił się Reks był bardzo spokojny i posłuszny.
Bardzo często kiedy jego pan był smutny patrzył miłosiernie oczami i chciał mu pomóc lecz Reks mógł tylko odwzajemnić się panu miłością i posłuszeństwem.
Na spacery wychodzili razem (uwaga!) szukając pożywienia. (Trochę nie przemyślane bo przecież miał dom, ale wracając...) Spotkali się z życzliwością dobrych ludzi którzy dawali na pożywienie a Staszek mówił do ludzi - dziękuję.
Reks był tak przyzwyczajony gdy przechodził koło bloków mieszkalnych to nie wiedział w którym oknie mieszka (można mieszkać w oknie?) pani która mu daje pożywienie. (a skąd mógł wiedzieć?)
Za to był wdzięczny merdając ogonkiem. ( :-D ) Tydzień później Staszek zmarł (Też tak macie, że płaczecie ze śmiechu?) a Reks został bez właściciela. Pamiętał i tęsknił za swoim panem.
Bardzo to przeżył.
Później przygarnęła go pani która dawała mu jedzenie. (Super, c'nie?)
Po tych zadaniach i tekstach, których było jeszcze około 10 stwierdziłam, że nauczyciele to mają ciężki zawód.
PS. Wiecie, że jutro będę prowadzić lekcje z drugą klasą z okazji dnia wiosny? Tak się cieszę. Będę mogła im zadać pracę domową. Hahaha. Ja szatan. Zadać lekcje na weekend :-D
środa, 11 marca 2015
Harry Potter
Było One Direction, więc czas teraz na jakiś film. Nie wiem jak wy, ale Harry Potter jest moim ulubionym seansem. To teraz parę memów z bohaterami Hrrego Potter'a.
PS. Nie uważacie, że Neville Longbottom jest najprzystojniejszy z całej czwórki głównych męskich ról w tym filmie?
wtorek, 10 marca 2015
Podaj Dalej
Ci, którzy są ze mną od początku wiedzą, że ostatniego tygodnia stycznia była Zimowa Noc w szkole. No i po niej dorobiłam się strrrrasznej anginy. Ale nie narzekam, bo siedzę dwa tygodnie w domu. :-D
Dobra, tak naprawdę to nie o tym chcę dzisiaj napisać.
Przed "nocowankiem" w szkole wybieraliśmy filmy. Ostatecznie padło na "Nietykalnych" i jakieś kabarety, ale była jeszcze propozycja filmu pt."Podaj Dalej". Dzisiaj nudy w domu, rodzice wyjechali do Grójca... I nagle "Mam pomysł! Obejrzę sobie ten film co nam nauczyciel polecał w szkole." Włączyłam, oglądam...
Szczerze? Gdyby nie wątek miłosny pomiędzy mamą chłopca, a jego nauczycielem, byłby moim ulubionym. Jest to jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć do końca, żeby zrozumieć ich sens oraz głębsze przesłanie. Mogę Wam jedynie zdradzić, że gdy będziecie go oglądać, to film ukazany jest od początku i jakby od końca. Pokazane jest jak chłopiec wpadł na pomysł i jak reporter z odległego miasta doświadczył właśnie takiej przysługi.
Wiem, poplątane to wszystko ale jedno jest pewne. Nie pożałujecie, że go obejrzeliście.
*Tylko podczas seansu miejcie koło siebie chusteczki! Tak na wszelki wypadek ;-)
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
To może jakaś propozycja o czym ma być następny post?
Dobra, tak naprawdę to nie o tym chcę dzisiaj napisać.
Przed "nocowankiem" w szkole wybieraliśmy filmy. Ostatecznie padło na "Nietykalnych" i jakieś kabarety, ale była jeszcze propozycja filmu pt."Podaj Dalej". Dzisiaj nudy w domu, rodzice wyjechali do Grójca... I nagle "Mam pomysł! Obejrzę sobie ten film co nam nauczyciel polecał w szkole." Włączyłam, oglądam...
Szczerze? Gdyby nie wątek miłosny pomiędzy mamą chłopca, a jego nauczycielem, byłby moim ulubionym. Jest to jeden z tych filmów, które trzeba obejrzeć do końca, żeby zrozumieć ich sens oraz głębsze przesłanie. Mogę Wam jedynie zdradzić, że gdy będziecie go oglądać, to film ukazany jest od początku i jakby od końca. Pokazane jest jak chłopiec wpadł na pomysł i jak reporter z odległego miasta doświadczył właśnie takiej przysługi.
Wiem, poplątane to wszystko ale jedno jest pewne. Nie pożałujecie, że go obejrzeliście.
*Tylko podczas seansu miejcie koło siebie chusteczki! Tak na wszelki wypadek ;-)
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
To może jakaś propozycja o czym ma być następny post?
Directioners? Yes, forever
Są tu jakieś Directioners? Jeśli tak to specjalnie dla was mały spam memami.
PS. Ja osobiście ich uwielbiam.
PS. Ja osobiście ich uwielbiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























