czwartek, 19 marca 2015

Korekta tekstu xD

Na początku ciekawostka. Wiecie, że 15 minut śmiechu jest równe 30 minutom brzuszków? Jeśli nie to teraz wiecie ;-)

Niedługo 1 kwietnia. Wtajemniczeni wiedzą, że wtedy (w Prima Aprilis, uważaj bo się pomylisz) piszę sprawdzian szóstoklasisty. Jakby nie patrzeć zostało niewiele czasu. Nauczyciele gonią do nauki, drukują różne ćwiczenia... Podczas wczorajszej lekcji J. Polskiego (a musicie wiedzieć, że lekcje z naszą nauczycielką od tego przedmiotu i są moimi ulubionymi. Zawsze jest dużo śmiechu. Pani Ola jest przezabawną ale i kiedy trzeba poważną osobą.) Więc... na czym to ja skończyłam? A tak! Podczas wczorajszej lekcji J. Polskiego dostaliśmy od nauczycielki kartkę z ćwiczeniami. Mieliśmy poprawić błędy językowe, stylistyczne, gramatyczne. Nic specjalnego (narazie!). Zaraz pod spodem przytoczę kilka najlepszych (ta ironia) według mnie tekstów. Pamiętajcie o ciekawostce. Dla lepszego efektu czytajcie głośno. Nie pożałujecie. Obiecuję. 

Pochyłym drukiem zapisane są moje myśli podczas czytania tych ala "tekstów".

Tekst 1. 
"Bilbo ostatnio urządzał przyjęcie. Było to bardzo udane przyjęcie. Wszyscy uczestniczy przyjęcia świetnie się bawili. Wielką atrakcją przyjęcia był pokaz sztucznych ogni. "
(W miarę proste. To tylko powtórzenia. Tu coś pozamieniamy, tu usuniemy i już tekst nadaje się do normalnego czytania.) 

Tekst 2.
Nic specjalnego. Kilka powtórzeń i tyle. Za to tekst 3...

Tekst 3.
"Jak wracaliśmy z koloni z Zuchowej, było jeszcze parę godzin. Druhowie nam załatwili mecz, z jakąś drużyna z Rogowa graliśmy. W pierwszej połowie przegraliśmy 5:4. Później - graliśmy do 10 - wygraliśmy 10:8, a później się okazało, że to było GKS Rogów." (Jakby to było ważne. I weź tu człowieku to popraw!)

Tekst 4. 
"Było to na wakacjach w moim pokoju. Spotkałem się z moim kolegą, który jest teraz 300 kilometrów stąd. Mój kolega powiedział, że "Wstawaj z łóżka! Jedziemy do Wieliczki!"
- Nie chce mi się - odpowiedziałem
Poszedłem po jakąś książkę. Wróciłem, a on wlazł na łóżko i zakazał mi na nie wchodzić. To ja się rzuciłem na niego i walnąłem go przypadkowo z łokcia. (Uwaga, uwaga! Najlepsze zdanie) Skończyło się na tym, że był ból szczęki. "(No po prostu rozwaliło mnie. Leże i nie wstaję.)

Tekst 7.
"Przyjaźń człowieka ze zwierzęciem (Najlepszy tekst ever)
 Któregoś ranka koło Krakowa w pewnym domu mieszkał stary człowiek. Nazywał się Staszek był bardzo biedny i nie miał rodziny. Idealnym przyjacielem który go nie opuszczał był jego pies. Wabił się Reks był bardzo spokojny i posłuszny. 
Bardzo często kiedy jego pan był smutny patrzył miłosiernie oczami i chciał mu pomóc lecz    Reks mógł tylko odwzajemnić się panu miłością i posłuszeństwem.
Na spacery wychodzili razem (uwaga!) szukając pożywienia. (Trochę nie przemyślane bo przecież miał dom, ale wracając...) Spotkali się z życzliwością dobrych ludzi którzy dawali na pożywienie a Staszek mówił do ludzi - dziękuję. 
 Reks był tak przyzwyczajony gdy przechodził koło bloków mieszkalnych to nie wiedział w którym oknie mieszka (można mieszkać w oknie?) pani która mu daje pożywienie. (a skąd mógł wiedzieć?) 
 Za to był wdzięczny merdając ogonkiem. ( :-D ) Tydzień później Staszek zmarł (Też tak macie, że płaczecie ze śmiechu?) a Reks został bez właściciela. Pamiętał i tęsknił za swoim panem. 
Bardzo to przeżył.
Później przygarnęła go pani która dawała mu jedzenie.  (Super, c'nie?)

Po tych zadaniach i tekstach, których było jeszcze około 10 stwierdziłam, że nauczyciele to mają ciężki zawód. 

PS. Wiecie, że jutro będę prowadzić lekcje z drugą klasą z okazji dnia wiosny? Tak się cieszę. Będę mogła im zadać pracę domową. Hahaha. Ja szatan. Zadać lekcje na weekend :-D


















  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz