środa, 25 lutego 2015

Wena której za dużo

Siedzę właśnie przy biurku i robię wszystko, dosłownie wszystko żeby tylko nie zacząć odrabiać lekcji z historii. Teraz mamy o ZSRR. Koszmar.
Jakoś dzisiaj złapała mnie straszna wena. Po powrocie zaczęłam malować myszkę Miki i Minnie. 
Teraz mam straszną potrzebę coś napisać, co nie prowadzi do niczego dobrego, ponieważ ostatnio z nadmiaru weny i czasu zaczęłam pisać wiersz! I to nie byle jaki. O mojej siostrze! ( Wspominałam już, że się nie nawidzimy? Nie? To teraz piszę) 
Dobra! Koniec! Czas na trochę nauki :-)
Na początku wpis miał być na temat rodziny krolewskiej. Ale przecież każdy może wpisać w internet "rodzina królewska" i wyskoczy mu tysiące jak nie miliony stron. Dlatego zmiana planu. Nic nie będzie. 
Dzisiaj mieliśmy test z angielskiego, który w moim wykonaniu wyglądał mniej więcej tak: 

<><><><><><><><><><><><><><><><>
W następnym poście (prawdopodobnie jutro, albo jeszcze dziś) będą ciekawe pomysły na... Tego dowiecie się najpóźniej w ten piątek.
Malinka






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz